wtorek, 28 kwietnia 2015

Zakupy kosmetyczne w Boots

Ostatnio w Boots była bardzo fajna promocja. Kupując dwa produkty do makijażu ( w tym lakiery do paznokci ) trzeci najtańszy dostajesz gratis. Postanowiłam przejrzeć co mi się kończy, czego potrzebuję i porobić zapasy.
Pierwszą rzeczą jaką kupiłam są to lakiery z Rimmel €4,49 szt, wszystkie w tej samej cenie więc zapłaciłam tylko za dwa.

Pierwszy jest to nr 322 Neon Fest


Drugi nr 880 Port-a-loo-blue





Trzeci nr 860 Bestival Blue

 Postanowiłam się również zaopatrzeć w podkłady również z Rimmel Wake Me Up
i wybrałam 2x nr.103 True Ivory oraz jeden ciemniejszy odcień ( będzie na lato ) 200 Soft Beige.
Sztuka kosztowała €10,99 i tutaj też zapłaciłam tylko za dwa.


Kolejną rzeczą jest to tusz z Bourjois Volume Glamour Ultra Curl kolor czarny kosztował €10.49

 Kolejny tusz tym razem Rimmel ScandaleEyes kolor czarny kosztował €9.99


I ostatnią trzecią rzeczą i ją dostałam za darmo jest to lakier do paznokci z Revlonu nr 270 Cherries in the snow.


 
Podkłady z Rimmel Wake Me Up pewnie więkość z Was już zna - znam i ja dlatego kupiłam więcej, więc nie muszę ich testować, natomiast lakiery z Rimmel z tej serii oraz tuszy jeszcze nie. Lakiery z Revlon-u kiedyś miałam i byłam bardzo zadowolona, zobaczymy jak bezie tym razem.


Oczywiście po ich przetestowaniu pojawi się post na blogu albo film na kanale Doriska https://www.youtube.com/user/doriska353

Pozdrawiam i milego dnia kochani

Doriska xx

niedziela, 26 kwietnia 2015

Niedzielny relaks

Pewnie jak większość z Was uwielbiamy spędzać niedziele razem. Cieszymy się bardzo jeśli dopisuje pogoda, zawsze można odkryć nowe piękne miejsce. Tak się stało tym razem :). Kiedyś mój mąż przejeżdżał i zobaczył pełno pięknych łabędzi, więc postanowił zabrać nas tam ( a wiedział że Lilli uwielbia karmić kaczki ). Zabraliśmy jedzenie dla łabędzi, siebie oraz herbate w termos i ruszyliśmy w drogę.
Warto było pomęczyć się trochę w samochodzie, żeby zobaczyć tak szczęśliwą Lilli.












Życzymy Wam wspaniałych wspólnie spędzonych dni.
Lilli z mamą i tatą xx

sobota, 18 kwietnia 2015

Moja metoda na nadąsaną Lilli.

Lilli w maju skończy dwa lata i już zaczęła pokazywać swój charakterek. Często wymusza a to piptuś ( czyt. picie ), gdzie dopiero wypiła cała butelke wody/soku, ona tego nie będzie sprzątać, ona chce siedzieć tu a nie tam, nie będzie się ubierać itp.



Jak sobie radzę z jej dąsami?

1. Nie wzruszam się ( choć czasem doprowadza mnie do szału w szczególności jak się gdzieś spieszymy ! )
 Mówię jej, że mama ma czas i poczeka aż np. posprząta puzzle. Ona często odpowiada piskliwym ( wyobraźcie sobie 2x bardziej piskliwy głos od mojego wrrrrrr ) NIEEEEEEEE i automatycznie zaczynają lecieć łzy jak grochy! Nie zwracam na to uwagi i przeglądam gazetę, składam ubranka, po prostu zajmuję się czymś.

2. Powtarzam jeszcze raz, że trzeba posprzatac puzzle i tłumacze jej, że jak ich nie poukłada to się pogubią i nie będzie czego miała układać następnym razem.

Czasem stoi i mnie słucha, a czasem płacze jeszcze bardziej, zależny jaki ma dzień.


3. Powtarzam kolejny raz, tym razem przestaje płakać i odpowiada mi - mama poukłada ( jaki sprytek ! ), więc tłumacze jej, że mama to co nabałaganiła juz posprzatała i Ty mi w tym nie pomogłaś, więc to co nabałagniła Lilli, Lilli też sama musi posprzatać. ( jeśli jest to coś cieżkiego i widze, że nie daje sobie rady to jej pomagam :) )

Czasem zabiera się za sprzątanie, a czasem dalej się dąsa.


4. Kolejny raz powtarzam ( choć często już myślę dobra już ja posprzątam i idziemy dalej robić kolejne czynności, ale nieeeeee zaraz zaraz nigdy się nie nauczy i wiecznie będę musiała za nią sprzątać :O ) znowu mnie słucha i tym razem podchodzi do puzzli i udaje, że je układa.
Mówię jej - ja Cię widzę, proszę nie ściemniaj tylko ładnie je poukładaj.

Często już na tym etapie je układa sama, też się zdarza, że układa pytając się mnie gdzie kolejny dopasować, rzadziej ale też się zdarzyło ze dąsła się dalej.


5. Znowu powtarzam to samo ( aż dla mnie samej robi się to nudne ), wymyślam jej kare, coś co Lilli bardzo lubi np. jak jest piękne słońce uwielbia siedzieć na tarasie i tam się bawić, mówię jej że nie będziemy tam się bawić kolejnym razem, bo nie chce posprzątać, wtedy zapala się jej żaróweczka w główce  i odpowiada, że będziemy! Jak posprzątasz to oczywiście, że będziemy i wtedy szybciorem zaczyna sprzątać.


Jeśli piaty raz powtarzania nie pomógł, nikt nie jest doskonały i zdarza mi sie krzyknąć na nią LILLIIIII i wtedy, aż się smieję w środku jak ona szybko zaczyna sprzątać :D Ale zazwyczaj za czwartym razem jest posprzatane.


 Od jakiegoś czasu jak każe jej coś posprzątać podchodzi do mnie i mówi - Mamuś i się przytula, to znaczy oj tam oj tam samo się posprząta......jest to bardzo miłe i czasem sama ją dościskam mocniej, ale nie zmienia to faktu i tak zaczynam swoją metodę.


Cierpliwość i nie uleganie jak dla mnie działają w 100% na Lilli, ale wiadomo każde dziecko jest inne, jedno posłuszne i wszystko szybciej zrobi, drugie uparciuch jak Lilli, więc czekam i czekam aż wreszcie posprząta.



Dajcie znać jak Wy radzicie sobie z foszkami waszych małych pociech.


Doriska xx