czwartek, 26 marca 2015

Sesja zdjęciowa z brzuszkiem i Lilli

Żeby upamiętnić ten piękny okres bycia w ciąży postanowiłam wybrać się na sesję zdjęciową. Oczywiście nie mogło na niej zabraknąć mojej cudownej córci Lilli. Tatuś niestety nie mógł być z nami, ale postaram się zrobić zdjęcia w domu całej rodzince :)

Lilli to mistrzyni, normalnie urodzona modelka! Zobaczcie sami :)










Fotografowała nas Anna Latos
Wskakujcie zobaczyć jej prace http://annalatosphotography.weebly.com

Ale to nie wszystko Kochani, będzie Daily Vlog z sesji zdjęciowej ;)

Pozdrawiamy
Doriska Lilli i Brzuszek 

sobota, 14 marca 2015

Chory zwierzak w Irlandii

Randi ostatnio nam się pochorowała. Wszystko zaczęło się od tego, że nie chciała wyjść na dwór, co w jej przypadku jest naprawdę bardzo dziwne ( kiedy przesuwamy wózek Lilli ona już jest ready ). Piła wodę więc dobrze, ale jak zaciągnęliśmy ją na dwór to ledwo ustała na nogach :( Stwierdziłam, że nie ma co czekać, coś jest z nią nie tak, nasz weterynarz był na urlopie, a do innych po różnych przejściach nie mam zaufania, więc sprawdziłam gdzie przyjmuje Blue Cross z opinii nie jednych znajomych bardzo dobrzy i przede wszystkim tani lekarze.


Co to jest Blue Cross?

Jest to mobilna klinika dla zwierząt, skierowana głównie do ludzi mniej zamożnych, nie mogących pozwolić sobie na wizytę ( naprawdę drogą ) u weterynarza.


 W kilku zdaniach opowiem Wam jak to wygląda.

Blue Cross przyjmują od poniedziałku do piątku, każdy dzień w innym rejonie Dublina w godzinach 19:00-20:00, ale warto przyjść wcześniej i zająć kolejkę żeby zostać przyjętym, bo na prawdę dużo osób ze zwierzakami przychodzi. My byliśmy o 18:30, a zostaliśmy przyjęci po 19, Randi ma baardzo dużo miejsca w samochodzie więc wygodnie chorowitkowi było.

Po jednej stronie auta są szczepienia/chipy, a po drugiej chore zwierzaki.

U Randi okazało się, że miała bardzo wysoką temperaturę, spowodowaną infekcją/wirusem z powietrza :( . Biedulka nie mogła ustać na tylnich łapach ( tak bardzo jej się trzęsły ), więc mój mąż nosił ja na rękach. Dostała antybiotyk w zastrzyku od razu i antybiotyk w tabletkach na kolejne 5 dni. Po 3 dniach już wróciła do siebie :) Jak nigdy mogła położyć się w salonie na dywanie, Lilli przynosiła mokry ręcznik i układaliśmy na jej brzuchu, aby go schłodzić.
Zobaczcie sami jak Lilli opiekowała się Randi.










Zdrówka Randunia, bądź z nami jak najdłużej xx